Stolarstwo to fach przekazywany w mojej rodzinie z pokolenia na pokolenie. Stolarzem był mój dziadek, ojciec, ja też zamierzam nim być. Kończę właśnie gimnazjum, we wrześniu rozpoczynam naukę w szkole zawodowej w zawodzie stolarz. Wolne chwile spędzam w zakładzie ojca, wtajemniczając się w arkana sztuki stolarskiej. W ostatnim czasie nowa sąsiadka zleciła nam wykonanie drewnianych schodów. Poszedłem z ojcem wykonać niezbędne pomiary i ustalić szczegóły. Ojciec faktycznie mierzył wysokość, ustalał szerokość i kształt poręczy, ja natomiast mierzyłem obfity biust i sporych rozmiarów pupę, stanowiące własność sąsiadki. Była to elegancka kobieta, tuż przed trzydziestką, hojnie obdarzona przez naturę. Patrzyłem na nią jak zahipnotyzowany, momentami nie słyszałem nawet, o czym mówi do mnie ojciec. Celowo zostawiłem u sąsiadki torbę z narzędziami, chciałem być jak najbliżej niej, dotykać jej piersi, ud i pośladków, całować jej szerokie usra, pieścić najintymniejsze części ciała… Mieszkaliśmy dwa domy dalej, byliśmy więc niemal sąsiadami. W drodze powrotnej zastanawiałem się, czy sąsiadka ma męża lub faceta i dlaczego go tu nie ma? Była niewiele młodsza od mojej matki, ale o niebo od niej atrakcyjniejsza. Okazja do kolejnego spotkania pojawiła się bardzo szybko, wieczorem tego samego dnia ojciec wysłał mnie po torbę z narzędziami. Dwa razy prosić nie musiał, pobiegłem niczym na skrzydłach.

– Dobry wieczór, przyszedłem po tor…. bę… – zająknąłem się widząc sąsiadkę jak ją natura stworzyła. Nie krępowała się moją obecnością, uśmiechając się szeroko zaprosiła mnie do środka.
– Kochanie, kto przyszedł – usłyszałem głos drugiej kobiety i zdębiałem. Czyżby moja bogini była lesbijką?
– Świeże ciacho – sąsiada mrugnęła do nie porozumiewawczo, a ja głośno przełknąłem ślinkę, spuszczając głowę i czerwieniąc się po czubek głowy. Chciałem stamtąd uciec, ale nogi odmawiały posłuszeństwa. Spodnie w okolicach krocza puchły coraz bardziej, nie dało się tego ukryć.
Moje dotychczasowe kontakty z dziewczynami nie były zbyt duże, oprócz kilku macanek nie zaliczyłem żadnej poważniejszej akcji. W tej chwili stałe vis a vis z dwiema nagimi pięknościami i nie wiedziałem, jak się zachować.
– Jesteś pewnie prawiczkiem? – zapytała miękko koleżanka czy kochanka sąsiadki. – To nic złego, zaraz to zmienimy, każdy kiedyś zaczynał – podeszła do mnie i wsunęła swoją smukłą dłoń w moje spodnie.

Moja głowa znajdowała się na wysokości jej piersi, były jędrne, a twarde sutki sterczały niczym druciki. Chwilę później byłem całkowicie pozbawiony ubrania, wokół mnie wiły się dwie nagie kobiety, ponętne i kuszące. Nieśmiało dotknąłem piersi sąsiadki, zacząłem pieścić jej sutki, onieśmielony zachętami kobiet schodziłem niżej, pieszcząc mokrą i gorącą cipkę sąsiadki.
Jej koleżanka zajęła się w tym czasie moim penisem, ssała, lizała, pieściła jądra.
– A teraz pokaż, co potrafisz – mruknęła znajoma sąsiadki wypinając zgrabny tyłeczek. Przez chwile stałem skonsternowany, na szczęście z pomocą przyszła sąsiadka:
– Wyruchaj ją – popchnęła mnie lekko. Delikatnie włożyłem mojego penisa i zacząłem posuwać. Najpierw powoli, potem nieco szybciej. Zachęcany przez kobiety waliłem z całych sił, byłem jak w amoku. Znajoma sąsiadki jęczała i krzyczała, natomiast moja sąsiadka w tym czasie zabawiała się wibratorem. Gdy skończyłem, po krótkim odpoczynku, posuwałem sąsiadkę. Tym razem szło mi sprawniej. Waliłem mocno, ugniatając jej piersi. Trysnąłem na wypięte pośladki.
Czułem się tak, jakbym znalazła schody do nieba.

Schody do nieba - pierwszy raz opowiadania lesbijka


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *