Strata pracy była dla mnie ciosem poniżej pasa. Miałem na utrzymaniu żonę, która zarabiała najniższą krajową i trójkę dzieci w wieku szkolno-przedszkolnym. Nie było szans, aby przeżyć z jednej pensji, która nie starczała nawet na opłacenie rachunków. Żona nie była zachwycona tą informacją, zapewniłem jednak, że szybko znajdę coś lepszego. Niestety, mijał miesiąc, drugi, zadłużyliśmy się u rodziny i znajomych, a ja wciąż pozostawałem bezrobotnym… Wracałem właśnie z kolejnej, nieudanej rozmowy kwalifikacyjnej, zastanawiając się, co jest ze mną nie tak – głupsi ode mnie bez problemu znajdowali pracę, a ja nie mogłem nigdzie zaczepić się na dłużej.
– Rafał? Się ma, chłopie kopę lat! Co u ciebie? Jak ci się wiedzie? Masz żonkę, dzieci, dom z ogrodem, super furę? – niespodziewanie spotkałem kolegę z podstawówki. Kumplowaliśmy się kiedyś, potem nasze drogi jakoś się rozeszły.
– Żonę, dzieci owszem, mam, do tego wynajmowane mieszkanie i brak pracy – strzeliłem niczym z procy.
– Żartujesz, to po ci studia były, skoro roboty nie masz? – zapytał Grzesiek.
– Sam nie wiem… a ty czym się zajmujesz? Masz rodzinę? Ano mam albo nie mam, sam już nie wiem. Niby mam żonę, przynajmniej na papierku, dzieci też, bo co miesiąc kasę na nie daję, a poza tym własne życie, na które narzekać nie mogę – uśmiechnął się Grzesiek ukazując rząd białych zębów.
– A czym się zajmujesz jeśli to nie tajemnica?
– A, wiesz co… zapraszam na browarka, pogadamy, może i ty robotę złapiesz.

Przegadaliśmy cały wieczór. Zadzwoniłem do Joli, że mam jeszcze dwa dodatkowe spotkania w sprawie pracy, uwierzyła. Grzesiek, jak się okazało, zajmował się branżą towarzyską, a dokładnie świadczył usługi erotyczne dla zamożnych kobiet, najczęściej samotnych i dojrzałych.
Początkowo wydało mi się to idiotyczne, jednak po chwili stwierdziłem, że żadna praca nie hańbi, a Jolce nie muszę tłumaczyć, co dokładnie robię. Stanęło więc na tym, że znalazłem pracę w korporacji, moja ślubna pękała z dumy. Pierwszą klientkę podsunął mi Grzesiek, była to zamożna wdowa krótko przed sześćdziesiątką. Nie miała wielkich wymagań, raz po raz zrobiłem jej minetę, porządnie popieściłem, kilka razy prosiła, abym ją poruchał od tyłu. Płaciła dobrze, a co ważniejsze, polecała mnie koleżankom. Uczestniczyłem więc w bankietach i przyjęciach, spełniałem zachcianki dojrzałych kobiet, a na moim koncie pojawiały się okrągłe sumki. Najbardziej lubiłem Wioletę, była najbardziej konkretna i dobrze płaciła. Chodziło jej tylko o dyskretny sex, miała męża impotenta, który nie godził się na skoki w bok swojej żony.

Uwielbiałem jej jędrną pupę i sterczące sutki, gdy zaczynałem je pieścić jej ciało drżało, a ona cicho jęczała. To był znak, że mogę zejść niżej, czyli zająć się cipką. Musiałem zwracać uwagę, by Wioleta nie szczytowała podczas minety, w tej sytuacji nie było szans na normalny sex, a ja wprost uwielbiałem ją posuwać. Rżnąłem ją niczym dziwkę, a ona jęczała i krzyczała z rozkoszy, prosząc o jeszcze. Pewnego dnia przyprowadziła przyjaciółkę. Obawiałem się, że obsłużenie dwóch kobiet na raz będzie trudne, jednakże Wiola wyprowadziła mnie z błędu – była bi i chciała jednocześnie uprawiać sex z kobietą i mężczyzną. Gdy Wiola zabawiała się z przyjaciółką, ja patrzyłem na nie, zaspokajając własne potrzeby. Potem posuwałem Wiolę, a obserwatorką była jej przyjaciółka. Na pożegnanie ostro przeleciałem przyjaciółkę Wioli, za co zostałem solennie nagrodzony.
Praca bardzo przyjemna, choć momentami ciężka, ale jest najprostszy sposób, by zapewnić rodzinie odpowiedni poziom życia.

Żadna praca nie hańbi  kochanka opowiadania sex


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *